Wywiad z Kasią Nosowską
przeprowadzil Darek Zeller (Cooltura)

- Miłość! Uwaga! Ratunku Pomocy! - powiedz, co łaczy te wszystkie słowa?
- Płyta, która ukazała się na rynku 23 października jest pierwszą od Echosystemu, czyli po czteroletniej przerwie. Długo kazaliście czekać swoim fanom...
Zgadza się to nasza najdłuższa przerwa jeśli chodzi o ukazywanie się albumów studyjnych, ale przecież nie próżnowaliśmy – w międzyczasie ukazał się MTV Unplugged, zagraliśmy mnóstwo koncertów – ukazały się też 2 moje solowe płyty. Przez ten cały czas myśleliśmy też o nowej płycie. Gromadziliśmy pomysły – jedne odrzucaliśmy, w ich miejsce pojawiały się nowe itd.
- Ta płyta zaskakuje. Dodaliście elekronikę, jest z jednej strony nastrojowa, z innej zaś bardziej ostra, ale jednocześnie koncepcyjnie jest to bardzo wyrazista, spójna i - nie ukrywajmy - bardzo dobra płyta.
Dla nas nie jest ona zaskakująca. Z elektroniką mieliśmy już doczynienia już przy okazji płyty Karma (1997r), a także na Music, Music (2003) trochę jej było, ale ogólnie nie przesadzajmy – na Miłość! Uwaga! Ratunku Pomocy! jest naprawdę dużo gitar, z tym że są one przetworzone. Ogólnie jestem bardzo zadowolona – zarówno w warstwie muzycznej jak i tekstowej.
- Trudno mówić w Waszym przypadku o metamorfozie, ale wciąz sie rozwijacie, poszerzacie horyzonty muzyczne, po prostu zaskakujecie
Zawsze staramy się aby nasz kolejny album był lepszy od poprzednika, ale też żeby się czymś różnił. Właściwie mam wrażenie, że każda nasza płyta jest inna.
- Funkcjonujecie na rynku już 17 lat. Po istnym „Wejściu smoka” płytami „Fire” i „Ho!” w późniejszych latach mieliście zdecydowanie więcej wzlotów niż upadków. Jaka jest twoja recepta na sukces?
Zgadza się, początek kariery mieliśmy jak z bajki. To było dla nas totalne zaskoczenie, chyba nie byliśmy wtedy na to przygotowani. Później bywało różnie, mieliśmy okresy słabsze, lepsze, ale teraz osiągneliśmy pewnego rodzaju stabilizację – jesteśmy zadowoleni z miejsca, w którym obecnie się znajdujemy.
- Za rok osiągniecie zespołowo pełnoletniość (18 lat zespołu). Planujecie coś specjalnego z tej okazji?
Właściwie, to już za kilka miesięcy stuknie nam 18, ale nie przewidujemy w związku z tym żadnej imprezy J
- Pomówmy teraz o Tobie. Bez względu na czas jesteś jedną z najbardziej rozpoznawalnych i uznawanych polskich wokalistek. Zdobyłaś uznanie branży, serca fanów i... wiele nagród. Masz prawo czuć się spełniona, ale czy jesteś?
Gdybym stwierdziła, że tak jest to natychmiast zakończyłabym karierę. Ja czuję, że cały czas się rozwijam i że nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. Ostatnio wręcz cały czas chcę robić coś nowego. Kończę jedną recz i natychmiast myślę o następnej.
- Jesteś sercem Heya, autorką wielu indywidualnych projektów, a także wpółpracowałaś w wielu innych projektach muzycznych z wieloma artystami. Czym jest dla Ciebie muzyka?
Mam to przeogromne szczęście, że robiąc to co kocham, jednocześnie utrzymuję się z tego. To jest skarb.
- Współpracę z kim wspominasz najmilej?
Faktycznie współpracowałam z całą masą artystów. Trudno tutaj kogoś wyróżniać, ale chyba miałam dużo szczęścia, bo nie mogę powiedzieć, że z kimś pracowała mi się źle J
- Jakie są zatem Twoje zaopatrywania muzyczne? Z czego (jakich gatunków muzycznych) składa się Kasia Nosowska?
Słucham wielu gatunków muzycznych. Staram się nie zamykać przed niczym. Chłonę całe tony muzyki. Oczywiście moje preferencje się zmieniają, ale właściwie zawsze było tak, że jak mi się coś spodobało, to był to też artysta o ciekawej osobowości.
- Wracając do Heya. Jesteście grupą, która podczas koncertów „na żywo” nigdy nie zawodzi. Hey jest swoistym znakiem jakości. Z czego to wynika?
Mamy duży szacunek dla ludzi, którzy przychodzą na nasze koncerty. Staramy się zawsze wypaść jak najlepiej. Ja przed każdym koncertem mam tremę, jakby był on naszym pierwszym.

- Wielokrotnie koncertowaliście poza granicami, w tym m.in. w Londynie. Zanim porozmawiamy o muzyce – jak wspominasz to miasto?
Bardzo lubimy tu przyjeżdzać, koncertować... Będzie to chyba nasza 4 wizyta, a 3 koncert w klubie Scala. Londyn kojarzy mi się dobrze. Lubię tutejszą wielokulturowość. To miasto, które też ma swój zapach. Ponadto mamy tutaj kilku dobrych znajomych, z którymi przy okazji się spotykamy.
- Czy jest miejsce szczególnie przez Ciebie lubiane?
Niestety nie mam takiego miejsca. Przyjeżdzamy tutaj zawodowo i nigdy nie ma czasu żeby tak naprawdę połazić, poszukać i zaprzyjaźnić się z czymś konkretnym.
- W takim razie powiedz jak wspominasz poprzednie koncerty tu grane...
Wspominam je bardzo miło. Kojarzę już klub Scala w którym występowaliśmy dwukrotnie. starać. Wcześnie graliśmy w The Garage, ale z tego co wiem, to chyba tego klubu już nie ma...przynajmniej tak mi się wydaje...
- Londyn to – oprócz samej muzyki - także fenomen polskiej emigracji współczesnej... jak podchodzisz do tej kwestii, czy masz znajomych za granicą.
Jak już wcześniej mówiłam, mamy znajomych w Londynie, ale też w kilku innych miastach na świecie. Przy okazji spotkań wyglądają na szczęśliwych. Udało im się poukładać życie, mają dobrą pracę, dobrze zarabiają. Na pewno trochę tęsknią za krajem, ale obecnie podróżowanie nie stanowi problemu i często też przyjeżdżają do Polski.
- A czy np. sama miałaś kiedykolwiek plany wyjazdu - choćby czasowego - z Polski?
Kiedyś nie miałam, ale w przyszłości planuję wielką podróż.
- Już niebawem ponownie wracacie do Londynu, w którym macie wielu swoich zagorzałych fanów...
Cieszymy się gdyż bodajże pierwszy raz udało nam się wpleść Londyn i Dublin w trasę koncertową promującą nowy album. Tak więc przynajmniej z tego powodu będzie to wydarzenie wyjątkowe.
- Koncert, który odbędzie się 29 listopada w Scali będzie jednym z dwóch na Wyspach (28.11 grupa wystąpi w Dublinie). Zdradzisz, co zaprezentujecie swoim fanom z Wysp?
Sądzę, że repertuarowo koncerty te nie będą zbytnio odbiegały od tych, które będziemy grali podczas trasy w kraju, ale do końca nigdy nie wiadomo – zostawiamy sobie trochę miejsca na spontaniczne decyzje.
- Gorące przyjęcie i uznanie publiczności macie gwarantowane. Dobrą zabawę również. Koniec listopada polski Londyn szykuje się zatem pod znakiem Heya...
Tak, nie możemy narzekać. Na naszym ostatnim londyńskim koncercie publiczność była bardzo żywiołowa. Nam dobre przyjęcie bardzo pomaga. Mamy nadzieję, że i tym razem też tak będzie. My ze swojej strony zrobimy wszystko co możliwe, aby koncert był z gatunku tych niezapomnianych.
Bardzo serdecznie wszystkich pozdrawiam, i oczywiście zapraszam do Scali !!!
- W takim razie czekamy juz na Was z niecierpliwością. Do zobaczenia 29.11 w Scali.
z Kasią Nosowską rozmawiał Darek Zeller

Z A P R A S Z A M Y
na koncerty zespolu
HEY
28.11.2009 Dublin - The Vilage
29.11.2009 Londyn - Scala
BUCH